Ula szybkim krokiem weszła do firmy. Dzisiaj miała wyjątkowy dobry humor. Czuła, że to będzie jej szczęsliwy dzień. Usiadła przy swoim biurku i postanowiła wziąść sie za prace. Nagle z gabinetu Marka wyszła Paulina i zaprosiła Ule do srodka. Siedział już tam Marek z jakąś kartką w rękach.
M: Pani Urszulo Cieplak jest pani dyscyplinarnie zwolniona.
U: Ale jak to dlaczego? Z resztą jestem zwolniona po raz kolejny w tej pracy więc pewnie zaraz to się wyjaśni.
P: Co za bazczelna kobieta. Nie rozumie pani? Jest pani zwolniona- krzyknęła
M: Paula, spokojnie nie denerwuj się nie warto. A teraz może idź lepiej napij kawy a ja do ciebie dojde tylko to załatwione.
P:Dobrze kochanie, Ciao.
Paulina wyszła trzaskając drzwiami. Zostali sami. Ula miała wielki smutek w oczach. Jej przyjaciel nie wierzył jej Uli, która zawsze była przy nim.
M: Jeszcze śmie pani pytać się o co chodzi. Myślałem że jest pani inna.
U: Marek jak możesz mnie tak traktować. Przecież znamy się już tyle czasu, tyle razem przeszlismy. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie.
M: Pytasz sie za co?-Marek zaczoł krzyczeć- Za to że ty niby moja przyjaciółka zdradziłas mnie. I to z kim? Z Alexem, knułaś z moim wrogiem.
U:Nie wiem o czym ty mówisz. Z nikim Cie nie zdradziłam. I wiesz co mam tego serdecznie dosyć. Od samego początku prawie każdy patrzył na mnie z góry. Jak co złego to zawsze Ula. Ja już tego nie wytrzymam a ty pomogłeś mi to zrozumieć.- Ula też już krzyczała a w oczach miała łzy.
M: Jutro ma cie już tu nie mieć.
U: Oczywiście, dzisiaj się spakuje. Aha i jeszcze jedno. Chce żebyś wiedział że zawsze cie kochałam, od pierwszego spotkania. Ale musiałam ci to powiedzieć, bo bym żałowała, że ci tego nigdy nie powiedziałam. Do widzenia.
Marka zamurowało. Nie wiedział co powiedzieć. Gdy nagle zadzwonił telefon Uli.
U: Halo, tak Urszula Cieplak z tej strony... A z kąd ma pan takie informacje.( Ula powoli wychodziła z gabinetu Marka lecz sam prezes to wszystko słyszał) Rozumiem, coś tam slyszalam zo tej firmie. Oczywiście mam czas. Teraz to mam go aż za dużo. Oczywiście to gdzie i o której? Dobrze, będę na pewno, do widzenia.
Ula zaczeła pospiesznie pakować wszystkie swoje rzeczy. Marek wyszedł z gabinetu. Już wiedział z kąd był ten telefon. I teraz nie był już pewny czy dobrze zrobił. Gdy przechodził obok Uli nawet na niego nie spojrzała. Gdy wrócił z kawy już jej nie było. Nagle do jego gabinetu wpadł Przemko:
P: Jak mogłeś to zrobić- krzyczał z całych sil- odkręć to!!!!
M: Przemko spokojnie o co chodzi?
P: Jak to o co!! Zwolniłes Urszule!!! To byla najgorszy ruch jaki mogles zrobic. I do tego zraniłeś ją. Wiesz że miała już 3 propozycje pracy a zwolniłeś ją 2 godziny temu.
M: Przemko, ona mnie zdradziła. Knula z Alexem z moimi plecami. Chciała mnie zniszczyć.
P: Urszula, to ciekawe dlaczego osoba Violetta wybiegła z gabinetu Alexa,a ten krzyczał, że prawie przez nią się wydało wszystko.
M: Ale ja mam dowód. Proszę zobacz.
Przemko przejrzał dokumenty i dziwnie sie spojrzał sie na Marka:
P: Ale tu jest podpisane Brzydula. Myslisz, że Urszula by sie tak podpisała?
M: Nie myśle że nie.
P: No właśnie lepiej sie pospiesz jeśli nie chcesz jej stracić. Pewnie jest już na jakimś spotkaniu.
M: Dzięki Przemko za pomoc choć myśle, że już nic sie nie da zrobić. Zraniłem ją.
P: Spróbuj, może sie uda.
CDN
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz