Ula szła powoli do miejsca gdzie miała spotkać się z panem z firmy Mode&Fashion. Nie wiedziała co ma robić w tej pracy ale potrzebowała potrzebowała pieniędzy.
****
Marek próbował dodzwonić się do Uli. Miała wyłączony telefon. Już tracił nadzieje. Postanowił, że przejdzie się po parku. Cały czas myślał czy coś czuje do Uli. W końcu cały czas o niej myślał. W jej towarzystwie czuł sie tak dobrze, mógł być sobą.Dopiero teraz gdy miał ją stracić, gdy tak bardzo ją zranił zrozumiał, że kocha tą skromnom osobe z Rysiowa. Że nie kocha Pauliny.
****
U Uli:
Ula dochodziła właśnie do restauracji, w której miała sie spotkać z jakimś panem z firmy Mode&Fashion.
U: Witam. Jestem Urszula Cieplak, miałam się tu spotkać w sprawie pracy.
P: Tak, nazywam się Paweł Okrzycki i mówmy sobie po imienu Paweł.
U: Ula bardzo mi miło.
P: A więc Ula jestem Dyrektorem od spraw promocji w firmie, która sprzedaje materiały. Może słyszałaś Mode&Fashion. Mam zostać Dyrektorem Finansowym i ptrzebuje kogoś godnego na moje stanowisko. Co ty na to? To są nasze propozycje. Co ty na to?
U: Przyznam, że jest to bardzo ciekawa propozycja. Mogę to przemyśleć?
P: Oczywiście, to jesy mój numer. Aha i bardzo nam sie przydasz. Febo&Dobrzańki dużo stracili zwalniając cie.
U: Wiesz może i dobrz coś zmienić. Jutro zadzwonie.
P: Dzieki do zobaczenia.
U: Cześć.
****
Marek przechodząc się po parku ujżał osobe siedzącą na "ich" ławce. Powoli zbliżał sie do niej i zrozumiał, że to Ula. Przyśpieszył kroku. Ula siedziała i trzymała głowe w rękach. Widać, że miała problem.Usiadł koło niej.
M: Ula, przepraszam. Ja nie chciałem cie zranić. Wszystko sie wyjaśniło już wiem, że to nie ty. Ula ja nie chciałem cie stracić.
U:...
M: Dlaczego nic nie mówisz? Obraziłaś sie?
U: Nie wszystko wporzątku. Jest mi przykro, ale jakoś sobie radze.
M: Ula wróć do nas prosze. Ja sobie bez ciebie nie poradze. Był u mnie Pshemko, nakrzyczał że cie Zwolniłem. Nawet nie wiesz jaki byłem zdziwiony.
U: Marek, miałam 3 rozmowy o prace. Przemyśle to i jutro powiem ci co postanowiłam. A teraz już pójde.
M: Ula poczekaj odwioze cie.
U: Nie Marek musze zostać sama ale..
Nagle zadzwonił telefon Uli:
U: Tak Pshemko... Jak to... Chyba wiem gdzie może być... Pokłuciliście sie?... Tam gdzie byli ostatnio... Dobrze jestem bliżej... Dobrze tam sie spotkamy... Oczywiście będę sama... Do zobaczenia.
M:Coś sie stało?
U: Nie ale musze już iść. Cześć przyjde jutro.
Marek usiadł na ławce, a Ula pobiegła w strone Wisły...
CDN
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz